< progress... >
ROZSZERZ HORYZONTY
Udostępnij Twitnij

Nieistniejące światy, przez swoje zaawansowanie, stają się źródłem realnych problemów - Tomasz Bentkowski

Autor < Krzysztof Kempski >

Gamedec bazuje na powieściach Marcina Przybyłka. Co czyni stworzony przez niego świat XXII-wiecznej Warszawy dobrym materiałem na grę?

fot. WP

Skupiamy się głównie na dwóch pierwszych częściach sagi Marcina Przybyłka i formowanie gatunku oraz ostatecznego kształtu projektu trwało dość długo. Chcieliśmy oddać jak najlepiej pracę tytułowego detektywa. Jak powiedział sam Marcin, „pistolet to bardzo łatwe rozwiązanie każdego problemu, ale bycie detektywem to coś więcej”.

Sam świat Warszawy XXII wieku zaskakuje rozwarstwieniem – dla niektórych to taki okres bardziej post cyberpunkowy. Ludzie żyją w miastach-klatkach, natura trochę zwróciła się przeciwko nim, więc tzw. wirtualia to okazja do ucieczki. Posiadanie wielu takich wirtualnych środowisk pozwoliło naszym projektantom bardzo fajnie bawić się konwencją znanych już gatunków gier.

Na ile ten cyfrowy świat jest też uzależnieniem czy też niewolą, np. wątek dzieci grających we free-2-play, będące przykrywką niewolniczej pracy.

Świat ten ma wiele warstw i podobnie jak w naszym, za każdą branżą rozrywkową kryje się jakaś mroczna sfera. Takie kwestie są w grze mocno zaakcentowane – nie do końca wolna wola, zabieranie jej ludziom, kontrolowanie ich. Będzie to nie tylko cyfrowe niewolnictwo, ogólnie sięganie do ludzkich umysłów może przynieść duży profit i bardzo szybkie osiągnięcie mrocznych celów, o których ludzie marzą już teraz. Ta rzeczywistość tylko im w tym pomoże.

TOMASZ BENTKOWSKI

< Cała moc Ray Tracingu >

„Jako oświetleniowiec dostałem niejako w prezencie od całego przemysłu rozwijalną technologię Ray Tracingu, która w całości symuluje fizyczne zachowanie światła. Mogę dzięki temu skupić się bardziej na stronie artystycznej.”

W jaki sposób narodził się pomysł na stworzenie tej produkcji? Czy wyszedł on od autora czy z inicjatywy studia?

Spotkaliśmy się w połowie drogi. Marcin szukał studia, my z kolei się o tym dowiedzieliśmy, co doprowadziło do pierwszych rozmów między nim, a naszym szefem i w końcu, udało się je rozpocząć. Marcin od dłuższego czasu pracuje jako ścisła część teamu, służy pomocą merytoryczną i dba o zgodność naszych pomysłów z tym, co stworzył. Jest to bardzo potrzebne w tak złożonej grze.

Cyberpunk, Dziki Zachód, prehistoria – to tylko niektóre konwencje pojawiające się w grze. W jaki sposób połączyć ze sobą aż tyle motywów?

Wspomniana koncepcja wirtualnych światów daje możliwość ucieczki do zupełnie innych miejsc, o tak mocnej immersji, że ludzie tracą rozeznanie, gdzie właściwie są. Gracze funkcjonujący w tym świecie są w stanie spędzać tam długie godziny. Umożliwia to aparatura, która monitoruje ich realne procesy życiowe.

Poszczególne światy i ich prawa są regulowane przez twórców, trochę tak jak my wymyślamy gry. Immersja jest jednak o wiele mocniejsza, symulacja pozwala czuć te światy ciałem. Dla nas jako twórców to świetna okazja, by bawić się koncepcjami i stworzyć lokacje, które na pierwszy rzut oka nie zgrywają się sobą. Tak jak już mówiłem, nie wszyscy wykorzystują te wykreowane światy wyłącznie do zabawy – i przez swoje zaawansowanie stają się źródłem realnych problemów.

W jaki sposób urządzenie, takie jak Zephyrus Duo 15, sprawdza się w codziennej pracy – jakie są z waszej perspektywy jego mocne albo unikalne cechy?

Z mojej perspektywy najlepsza jest jego ogromna moc połączona z mobilnością. To jakby highendowy pecet zamknięty w obudowie laptopa, którego można przenieść w każde miejsce i zabrać ze sobą.

Zwłaszcza w realiach, jakie teraz mamy, gdzie sam od kwietnia z niewielkimi przerwami pracuję z domu, cenne jest to, że nie muszę zabierać ciężkiego komputera z pracy czy męczyć się z przesyłaniem plików. Po prostu pakuję laptopa do plecaka i nie muszę przejmować się ograniczeniami. Laptopy nie są zazwyczaj tak wydajne jak pecety i ta moc jest w przypadku Zephyrusa bardzo istotna.

Laptopy ASUS ROG oferują dodatkowe możliwości, z których można skorzystać przy takiej pracy (np. 100% pokrycie przestrzeni barwnej Adobe RGB). Opowiedz o tych możliwościach i w jaki sposób wykorzystujecie je w Gamedecu.

Dla mnie najważniejsza, jeżeli chodzi o oświetlenie, jest obsługa HDR oraz Ray Tracingu. Jako oświetleniowiec dostałem niejako w prezencie rozwijalną technologię, która w całości symuluje fizyczne zachowanie światła. Mogę dzięki temu skupić się bardziej na stronie artystycznej.

HDR z drugiej strony zbliża nas jak najbardziej się da do naturalnych kolorów, mocno poszerza cyfrową paletę barw i najwierniej oddaje naturę. W połączeniu jest to w zasadzie wszystko, czego potrzebuję w swojej pracy. Do tego dochodzi dodatkowy ekran, na który można przenosić różne komponenty, jakie muszę upychać normalnie podczas pracy gdzieś na głównym ekranie.

Laptopy ASUS ROG oferują dodatkowe możliwości przydatne w pracy grafika np. 100% pokrycie przestrzeni barwnej Adobe RGB.
Na dodatkowy ekran można przenosić komponenty, które normalnie trzeba upychać gdzieś na głównym ekranie.

Jakie są zalety projektowania gry na bardzo wydajnym sprzęcie tego typu?

Na pewno szybki feedback. Nawet zakładając, że pandemia się nie wydarzyła i pracujemy normalnie w biurze, zawsze ludzie są podzieleni po pokojach i nawet w openspace’ach trzeba ich zaprosić do biurka. Takiego laptopa można zawsze wziąć pod pachę do sali konferencyjnej albo szybko omówić coś przy kawie. Właśnie taka szybka wymiana informacji, możliwość szybkiej oceny i wymiany opinii to jest rzecz, której nam teraz szczególnie brakuje. Zephyrus GX550 jest świetny pod tym względem.
Wizualny feedback na dodatkowym ekranie jest bardzo pomocny.

Bez klimatycznego, pełnego neonów oświetlenia, związane z cyberpunkiem filmy czy gry tracą połowę swojego klimatu, praca artysty od oświetlenia wydaje się więc w tym przypadku szczególnie istotna. Na czym ona polega?

W cyberpunkowych lokacjach, jeżeli gdzieś jest za ciemno, czy trzeba zwyczajnie przełamać kolor, mogę po prostu postawić tam lampę i nie musi ona mieć większego uzasadnienia. Ten świat ocieka technologią, jest ona wciskana wszędzie, tak jak światła, trochę bez ładu i składu – to trochę esencja tego gatunku. Haczykiem jest jednak otwartość, to jak biblioteka Netfliksa, w której jest tak dużo rzeczy, że człowiek sam już nie wie, co ma wybrać.

Przy pracy oświetleniowca muszę więc mimo wszystko znaleźć jakiś wspólny, łączący język, uzyskać spójność artystyczną. To świat nieprawdziwy, ale jednocześnie muszę dbać o jego wiarygodność. Wymaga to też ścisłej współpracy z designerami. Światło ma też delikatnie zasugerować graczom dokąd iść, z kim porozmawiać, kto jest ważniejszą postacią. Muszę sprawić, by gracz nieświadomie chciał robić właśnie to, co założyliśmy.

Jak wyobrażacie sobie tego typu sprzęty w przyszłości? Co można by dodać w kolejnych modelach?

Moim zdaniem prędkości internetu, jakie będą dostępne już za parę lat, uwolnią nas od ciągłego usprawniania sprzętu. Sam widziałbym laptop w formie odbiornika chmury, powiedzmy z subskrypcją i abonamentami i możliwością korzystania z potężnej mocy, skupionej gdzieś daleko, na serwerach, łączenie się z chmurą obliczeniową. Taki sprzęt byłby jeszcze lżejszy, wymagałby mniejszej baterii, a mielibyśmy bardzo trudno dostępną inaczej moc obliczeniową. Myślę, że zarówno w graniu jak i pracy chmura jest przyszłością.

Udostępnij Twitnij

Rozszerz horyzonty – sam stwórz grę

Autor < Krzysztof Kempski >

Obecnie grę może stworzyć każdy, o ile tylko ma wystarczająco dużo samozaparcia. Oczywiście, rozsądny twórca stawiać będzie sobie kolejne cele do zrealizowania stopniowo i nie rzuci się od razu na projekty pokroju Wiedźmina.

fot. WP

Stawiając sobie zbyt ambitne cele, szybko możemy spotkać się ze ścianą. Na pocieszenie dodajmy jednak, że obecnie stworzenie własnej gry, w niektórych przypadkach nie wymaga nawet znajomości języków programowania. Droga do sukcesu, jest jednak długa i kręta. Nim najsłynniejsi twórcy wydali kojarzone z nimi przez lata produkcje, chwile triumfu poprzedziło wiele lat tworzenia dziesiątek (albo i setek) mniejszych, pozwalających nabrać szlifów projektów amatorskich. Często tak nieudanych, że sami autorzy chcieliby o nich zapomnieć. Nawet porażka bywa jednak bardzo cenną lekcją.

Ćwicz wyobraźnię

Na początku, własną kreatywność można rozwinąć, korzystając z darmowych edytorów poziomów do istniejących już tytułów. Choć nie jest to jeszcze tworzenie właściwej gry, oba zajęcia posiadają wiele analogii. Często możemy chociażby skorzystać z dokładnie tych samych narzędzi, co pracujący w studio developerzy.

Dobrym ćwiczeniem wyobraźni są też gry zawierające elementy... projektowania gier. Produkcje takie jak Little Big Planet, Dreams czy Super Mario Maker pozwalają stworzyć nie tylko poziomy, ale wręcz kompletne produkcje i to z dowolnego gatunku. Dobrym pomysłem będzie też zainteresowanie się narzędziami pokroju GDevelop czy RPG Maker, aplikacjami pozwalającymi tworzyć proste platformówki/dwuwymiarowe gry RPG. Mają gotową bibliotekę elementów, a skrypty tworzy się edytując różne parametry. Do ustawienia prostych zależności wystarczy natomiast znajomość języka angielskiego.

Obcowanie z edytorami to cenne doświadczenie, choć do stworzenia produkcji marzeń narzędzia te okażą się najpewniej niewystarczające. Zdarzają się odnoszące wielki sukces tytuły bazujące tylko na nich, takie jak To The Moon, ale są to sytuacje rzadkie. Taka zabawa pozwala jednak bez wiedzy na temat programowania opanować przydatne później tworzenie podstawowych algorytmów. Rozumienie zależności między obiektami i umiejętność formułowania warunków logicznych mocno upraszczają naukę tworzenia kodu.

Dogadaj się z komputerem

Osoby projektujące grę solo, prawdopodobnie będą jednak w końcu musiały nauczyć się języków programowania. Języki takie jak C czy C++, bardzo często wykorzystywane w branży, przydają się niezależnie od tego czy pracujemy w dużej firmie czy nad własnym projektem. Na początku można także spróbować naśladownictwa, czyli kreatywnego przetwarzania innych projektów. Próba napisania za pomocą prostych środków klonów gier takich jak Wąż czy Saper pozwoli przede wszystkim poznać podstawowe metody przekazywania komputerowi naszych pomysłów. Dobrym pomysłem jest też próba dokładania do takich gier własnych, kreatywnych elementów. Można również uczyć się na tzw. „modach”, czyli modyfikacjach do istniejących gier, które w jakiś sposób zmieniają, usprawniają albo wzbogacają je. Plusem tego rozwiązania jest możliwość oswojenia się z środowiskiem i narzędziami używanymi w przypadku danej gry.

Tymczasem mając do dyspozycji tak proste środki jak tablice 2D o zdefiniowanych wymiarach oraz możliwość przypisywania poszczególnym ich polom konkretnych wartości, da się w dość prosty sposób odtworzyć wiele algorytmów. Są to najczęściej operacje matematyczne. Znajomość logiki czy algebry też jest więc istotna. Sprawdzanie, czy są spełnione konkretne warunki i określanie i jaka reakcja ma się z tego wywiązać to podstawa każdej gry. Takie rozbijanie na czynniki pierwsze coraz bardziej złożonych tytułów przyspiesza też pracę w przyszłości.

Bądź artystą

Tworzenie gier to sztuka, wymagająca zmysłu artystycznego. Kompozytor powinien mieć dobry słuch muzyczny. Dźwiękowiec musi umieć odnajdywać w otoczeniu dźwięki, które ubogacą wirtualne środowisko. Grafik tworzyć pasujące do siebie stylistyką modele postaci czy materiały promocyjne. Tekściarz powinien znać podstawy tworzenia.

Tworząc własną grę trzeba łączyć wiele z tych funkcji. Bardzo trudno jednak być dobrym we wszystkim. Pamiętajmy, tworzenie gier to najczęściej praca zespołowa. Warto więc poznać ludzi dzielących naszą pasję, a przy tym odnajdujących się w tej tematyce, w które my czujemy się słabiej. Najlepszą drogą do ich poznania są wizyty na imprezach typu game jam. To zdrowe współzawodnictwo, ale też okazja, by się czegoś nauczyć i wydłużyć listę kontaktów w telefonie. Jeżeli najlepiej czujecie się w programowaniu, warto zaprosić do własnego projektu grafika, dźwiękowca, scenarzystę, a przy bardziej licznej ekipie również producenta.

Tworzenie gier to sztuka, wymagająca zmysłu artystycznego.

Sztuka i biznes

Kiedy uznamy, że jesteśmy już gotowi na pracę z większym zespołem, warto dokładnie zaplanować cały proces produkcji. Zastanowić się, na co pozwala nam posiadany budżet i na podstawie tego skompletować zespół. Ważne jest dokładne zaplanowanie wszystkiego i umiejętność przewidywania ewentualnych trudności.

Do tworzenia gier przyda się też sprzęt, który będzie kompatybilny z całym zestawem różnorodnych narzędzi. Przykładem takiego urządzenia jest ROG Zephyrus Duo 15 - firmy ASUS. Dodatkowy panel dotykowy o rozdzielczości 4K pod właściwym ekranem ułatwia tworzenie treści oraz pracę wielozadaniową. Sprzęt znajdzie więc zastosowanie nie tylko w edytorach, ale też jako narzędzie wspomagające zarządzanie przez menedżera. Stanie się tak za sprawą dodatkowego panelu, ale również komfortowej klawiatury czy łączeniu funkcjonalności sprzętu do pracy w terenie i możliwości maszyny stacjonarnej.

Sprzęt wspomaga zróżnicowane procesy twórcze od prac nad stroną wizualną po edycję dźwięku. Wyświetlacz jest zgodny z przestrzenią barwną Adobe RGB, co zapewnia wykorzystanie szerszego zakresu barw i pomoże dokładniej odwzorować kolory osobom zajmującym się obróbką obrazu. Technologia dźwięku Hi-Fi pozwala z kolei tworzyć realistyczne efekty dźwiękowe oraz zapadające w pamięć ścieżki dźwiękowe. Specjalna technologia dba o utrzymanie przez przetworniki odpowiednio niskiej temperatury, co zapobiega zniekształceniom. Bardzo duża moc oraz zgodność z najnowszymi technologiami sprawiają, że Zephyrus Duo sprawdzi się również w pracach nad bardzo zaawansowanymi projektami.

Na wyciągnięcie ręki

Dzięki kreatywności twórców różnych narzędzi, tworzenie gier jest w dzisiejszych czasach o wiele łatwiejsze, niż było kiedyś. Możliwość urzeczywistnianie na ekranie marzeń przez wielu twórców przyczyniła się też do zwiększenia rywalizacji między nimi, a tym samym wzrostu jakości gier. By stworzyć prosty tytuł, wystarczy w zasadzie opanować kilka niezbędnych nam narzędzi, dopasowując je wcześniej do potrzeb realizowanego projektu. Nawet spędzanie czasu nad edytorem poziomów do ulubionych produkcji może okazać się wartościowym krokiem w stronę związania swojej przyszłości z tą branżą.

Udostępnij Twitnij

Rozszerz horyzonty – tajniki pracy muzyka

Autor < Krzysztof Kempski >

Obok obrazu, drugim kluczowym elementem każdej gry jest dźwięk. By w pełni uświadomić sobie wagę oprawy muzycznej, wystarczy na chwilę wyłączyć głośniki w trakcie zabawy.

fot. WP

Horror przestaje wtedy przerażać, a historia obyczajowa staje się nam nieco obojętna. Nawet wirtualna piłka nożna bez okrzyków z trybun nie jest już tą samą grą. Osoby znające się na komponowaniu muzyki czy tworzeniu efektów dźwiękowych z pewnością nie powinny mieć problemu ze znalezieniem pracy przy wielu projektach. Dobrze zrealizowany dźwięk pozwala nawet przy skromnych środkach mocno pobudzić wyobraźnię odbiorcy.

Wielki projekt – znana ekipa

Komponowaniem ścieżek dźwiękowych do naprawdę dużych projektów zajmują się najczęściej profesjonalne zespoły muzyczne lub uznani kompozytorzy, często specjalizujący się w grach wideo. Rywalizowanie z nimi bez rozwiniętego słuchu muzycznego i lat doświadczenia w grze na różnych instrumentach może być trudnym zadaniem. Tacy artyści są gwarantem większej złożoności dzieła, dostępu do wysokiej klasy instrumentów, a równie często także współpracy z innymi artystami na co dzień tworzącymi muzykę konkretnego gatunku.

Przykładów nie trzeba szukać daleko. Brutalna walka z demonami w grze Doom wymaga hałaśliwych przesterów, dostarczanych przez Micka Gordona. Tymczasem ludowy charakter opowieści o łowiącym potwory Wiedźminie świetnie podkreślili muzycy z folk metalowej kapeli Percival Schuttenbach.

W stronę mniejszych tytułów

Niezależny kompozytor może oczywiście przebić się w branży. Może to być zadanie nieco trudniejsze, niż w przypadku grafika, który może zaczynać pracę przy grze AAA od tworzenia do niej np. wirtualnych mebli. Warto więc z góry nastawić się na rozpoczęcie pracy od mniejszych projektów i nie poddawać się. Rozwój oprogramowania do komponowania muzyki pozwala uzyskać świetne efekty za pomocą bibliotek instrumentów wirtualnych oraz wbudowanych efektów dźwiękowych.

Oprogramowanie takie jak Ableton Live czy Bitwing jest wyposażone w gotowe biblioteki, wystarczające do komponowania na ich bazie kompletnych utworów. Dobre efekty przyjdą z czasem i kolejnymi próbami. Na początek warto oswoić się z interfejsem i możliwościami poszczególnych narzędzi. Gdy już opanujemy podstawy, postarajmy się stworzyć własne wersje motywów muzycznych chociażby do istniejących już zwiastunów – niekoniecznie gier, mogą być również filmy czy seriale.

Postarajcie się udźwiękowić te materiały po swojemu. Dobrym pomysłem na ćwiczenie kreatywności może być próba nadania całości odmiennego charakteru. Spróbujcie np. zastąpić bardziej współczesnymi kompozycjami 8-bitowe „plumkanie” ze starych gier. Tego typu materiały więcej powiedzą na rozmowie kwalifikacyjnej potencjalnemu pracodawcy, niż starannie wykonane, ale pozbawione kontekstu kompozycje. Będą ilustracją tego, czy poza umiejętnością komponowania, umiecie podkreślić prezentowane obrazem emocje.

Słuchaj muzyki... i otoczenia

Oprócz składania dźwięków warto poświęcić też czas na rozwijanie własnej świadomości muzycznej. Można to robić poprzez proste ćwiczenia. Postarajcie się analizować różne utwory – nie tylko te ulubione. Podkręćcie brzmienie w słuchawkach, zamknijcie oczy i, siedząc wygodnie w fotelu, stańcie się w pełni świadomym odbiorcą. Spróbujcie rozpoznać instrumenty, niesione przez dźwięk emocje, momenty zmiany tempa, w końcu wystukujcie nogą rytm. Gotowe ćwiczenia rozwijające słuch znajdziecie w wielu poradnikach dla muzyków, możecie poćwiczyć też z osobą, która skończyła szkołę muzyczną.

Jak brzmi atak maczugą?

Nieco inną kategorią są artyści odpowiedzialni za efekty dźwiękowe. Taka praca nie wymaga gigantycznej wiedzy muzycznej. Dobry dźwiękowiec powinien być przede wszystkim kreatywny i umieć dostrzegać podobieństwa między różnymi odgłosami. Zadanie jest tym bardziej wymagające, im mniej gra przypomina rzeczywistość.

Dźwięki takie jak uderzenie buławą w głowę orka, jako niewystępujące w środowisku naturalnym, wymagają uruchomienia wyobraźni i wyobrażenia sobie, jak mogłyby brzmieć. Kopnąć w szafę? Przekroić arbuza maczetą? A może zrobić obie te rzeczy i zmiksować ze sobą np. w Audacity? Najpiękniejsze w tej pracy jest to, że nigdy nie wiemy, co może się w danej chwili przydać.

Również tutaj ćwiczenia takie jak modyfikowanie oprawy istniejących już materiałów albo współpraca z np. twórcami modów będzie dobra w kontekście budowy własnego portfolio. Rola dźwiękowca i muzyka niekoniecznie muszą być odrębne – na włączaniu tego typu odgłosów do własnych kompozycji swoją sławę zbudowała niegdyś grupa Pink Floyd.

Przy tworzeniu muzyki na komputerze warto zaopatrzyć się w dobrej jakości kartą dźwiękową i oprogramowanie.
Kluczem do sukcesu muzyka zawsze jest pasja i kreatywność.

Wirtualny kompozytor

Pamiętajcie też o detalach. Każde nagranie wymaga odpowiedniej obróbki i montażu. Warto więc zaopatrzyć się w tym celu w dobrej jakości kartą dźwiękową i oprogramowanie. To jedyna gwarancja tego, że zapisana przez nas ścieżka będzie pozbawiona zakłóceń i wybrzmi dokładnie tak, jak chcieliśmy. Realistycznie brzmiące środowisko wymaga natomiast obsługi dźwięku przestrzennego, tak by odgłosy dawały dodatkowe informacje chociażby na temat lokalizacji obiektów.

Przykładem urządzenia łączącego takie zalety jest laptop ASUS ROG Zephyrus Duo 15. To sprzęt, który świetnie sprawdzi się w pracy muzyka, dzięki technologii dźwięku klasy Hi-Fi, zapewnianego przez przetwornik ESS Sabre. Wbudowane głośniki wyposażono w dwa wzmacniacze z funkcją utrzymywania stałej temperatury. Dzięki temu zapewniają mniejszą dystorsję dźwięku, szersze zakresy i głębsze basy. Po podłączeniu do gniazda mini-jack słuchawek możemy natomiast skorzystać z obsługi wirtualnego dźwięku przestrzennego 7.1.
Edycję dźwięku ułatwia też podwójny ekran. Programy do obróbki audio mogą przykładowo wyświetlać na dodatkowej matrycy suwaki, pozwalające edytować głośność poszczególnych ścieżek. Dzięki dotykowemu ekranowi możemy przekształcać swoje dzieło na żywo, niczym didżej na konsoli. Można na niej także uruchomić ulubioną usługę sieciową do streamowania muzyki – w końcu twórca musi też dużo słuchać! W takim wypadku doceni się fakt, że na dodatkowym ekranie umieścić można pulpit usługi, a na ekranie głównym wygodnie pracować bez „marnowania” nawet skrawka przestrzeni.

Dąż do celu

Wbrew pozorom, choć ułatwiają one uzyskanie lepszych kontraktów, dyplom szkoły muzycznej i obecność na listach przebojów wcale nie są konieczne, by tworzyć oprawę dźwiękową gier. Tworzenie muzyki przestało być domeną wyłącznie profesjonalistów. Instrumenty można z powodzeniem zastąpić dobrym komputerem i programem do obróbki audio. Kluczem do sukcesu zawsze jest natomiast pasja i kreatywność.

uwaga

Niektóre elementy serwisu mogą niepoprawnie wyświetlać się w Twojej wersji przeglądarki. Aby w pełni cieszyć się z użytkowania serwisu zaktualizuj przeglądarkę lub zmień ją na jedną z następujących: Chrome, Mozilla Firefox, Opera, Edge, Safari

zamknij
Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.